Interludium. Autorefleksja

Słońce prześwieca między pniami sosen, jego coraz cieplejsza barwa mówi o zbliżającym się zmroku, my odpoczywamy po spacerze; byliśmy na polanie, słońce opromieniało ośnieżone drzewa, może już po raz ostatni tej zimy, gdy wyrysowałam kijkiem od nart biegowych wielkie serce i wypisałam w nim imiona dzieci; usiedli w środku, a ja właśnie chciałam zrobić im … Czytaj dalej Interludium. Autorefleksja

Macierzyństwo z jabłkiem: O mocy twórczej. 5

Słońce odbija się od śniegu rażąc mnie w oczy, gdy tak siedzę przy komputerze; wspominam inny taki zimny miesiąc luty, dokładnie dziewięć lat temu, nie mogłam długo wyjść z domu z noworodkiem przy podobnych mrozach, a gdy już wyszliśmy w końcu na wyczekiwany pierwszy spacer, to chodziliśmy z wózkiem po pobliskiej zamarzniętej rzeczce; teraz wydaje … Czytaj dalej Macierzyństwo z jabłkiem: O mocy twórczej. 5

Macierzyństwo: Refleksje o wolności. 4

Pot spływa mi po plecach strugami, chcę wytrzymać jeszcze kilka minut, ale w sumie jestem już chyba wystarczająco rozgrzana, biorę wdech i czuję jak wilgotne, gorące powietrze grzeje moje płuca. Paradoksalnie najtrudniejszy dla mnie jest sam moment wyjścia z sauny, tylko wtedy różnica temperatur uderza mnie tak mocno; idę szybciutko do okien tarasowych, zdejmuję kapcie, … Czytaj dalej Macierzyństwo: Refleksje o wolności. 4

Macierzyństwo. Interludium szpitalne.

Siedzę na leżance, wpatrując się w oświetlone okna skrzydła szpitalnego naprzeciwko mnie. Jestem znów w szpitalu; dokładnie rok temu moja córeczka walczyła o życie, a teraz choć sytuacja nie jest groźna, ja znów tu jestem, filozofując nad pamięcią ciała; w końcu moje ciało pamięta, przypomina mi w snach i w bólach krzyża, może jej pamięta … Czytaj dalej Macierzyństwo. Interludium szpitalne.

Macierzyństwo: Przeorana. 3

Za oknem styczniowa plucha, nic w tym momencie nie jest w stanie zmusić mnie do wyjścia na dwór, zapadam powoli w zimowy sen, z którego wybudzają mnie tylko kolory mego wewnętrznego świata oraz ciepła herbata z pomarańczą i goździkami. Rozkoszuję się nią, siadając na rogu kanapy koło mojej, wymarzonej przez lata, ogromnej biblioteki, pełnej książek, … Czytaj dalej Macierzyństwo: Przeorana. 3

Macierzyństwo. Interludium

Wszyscy śpią. Panuje cisza, jakiej za dnia rzadko mogę uświadczyć. Gaszę wszystkie światła i siadamy już tylko we dwoje na kanapie, zaraz przy wielkim oknie, za którym jest tylko las i nic więcej. Wbrew pozorom jest jasno - jedyni nasi sąsiedzi z prawej strony mają pełno lamp ogrodowych, które rozświetlają sosnowe pnie, nadając całemu widokowi … Czytaj dalej Macierzyństwo. Interludium

Macierzyństwo: Czas nielinearny. 2

Nadszedł grudzień ze swym ostrym, przenikającym przez warstwy puchowych kurtek mrozem. Palce kostnieją i po raz kolejny zgrzytam zębami, że muszę jeszcze jeden i jeszcze raz nakładać pięciopalczaste rękawiczki na trzydzieste już, a może czterdzieste skostniałe paluszki z rzędu. Bo dzieci oczywiście uwielbiają pięciopalczaste rękawiczki, tak jakby na złość moim, zsiniałym już od mrozu. Biorę … Czytaj dalej Macierzyństwo: Czas nielinearny. 2

Macierzyństwo: Mozaika. 1

Czytałam kiedyś artykuł o tym, że dzieci rozwijające się w łonie swych matek, zostawiają w ich ciałach swoje komórki i że ich ślady można odnaleźć dziesiątki lat później. A więc jestem złożona z DNA piątki ludzi, poza moim własnym. Czy to biologiczne odkrycie oddaje jednak rzeczywistą zmianę jaka zachodzi w psychice kobiety?