Macierzyństwo. Interludium szpitalne.

Siedzę na leżance, wpatrując się w oświetlone okna skrzydła szpitalnego naprzeciwko mnie. Jestem znów w szpitalu; dokładnie rok temu moja córeczka walczyła o życie, a teraz choć sytuacja nie jest groźna, ja znów tu jestem, filozofując nad pamięcią ciała; w końcu moje ciało pamięta, przypomina mi w snach i w bólach krzyża, może jej pamięta … Czytaj dalej Macierzyństwo. Interludium szpitalne.

Macierzyństwo fragmentarycznie. 3

Za oknem styczniowa plucha, nic w tym momencie nie jest w stanie zmusić mnie do wyjścia na dwór, zapadam powoli w zimowy sen, z którego wybudzają mnie tylko kolory mego wewnętrznego świata oraz ciepła herbata z pomarańczą i goździkami. Rozkoszuję się nią, siadając na rogu kanapy koło mojej, wymarzonej przez lata, ogromnej biblioteki, pełnej książek, … Czytaj dalej Macierzyństwo fragmentarycznie. 3

Macierzyństwo. Interludium

Wszyscy śpią. Panuje cisza, jakiej za dnia rzadko mogę uświadczyć. Gaszę wszystkie światła i siadamy już tylko we dwoje na kanapie, zaraz przy wielkim oknie, za którym jest tylko las i nic więcej. Wbrew pozorom jest jasno - jedyni nasi sąsiedzi z prawej strony mają pełno lamp ogrodowych, które rozświetlają sosnowe pnie, nadając całemu widokowi … Czytaj dalej Macierzyństwo. Interludium

Macierzyństwo fragmentarycznie. 2

Nadszedł grudzień ze swym ostrym, przenikającym przez warstwy puchowych kurtek mrozem. Palce kostnieją i po raz kolejny zgrzytam zębami, że muszę jeszcze jeden i jeszcze raz nakładać pięciopalczaste rękawiczki na trzydzieste już, a może czterdzieste skostniałe paluszki z rzędu. Bo dzieci oczywiście uwielbiają pięciopalczaste rękawiczki, tak jakby na złość moim, zsiniałym już od mrozu. Biorę … Czytaj dalej Macierzyństwo fragmentarycznie. 2

Macierzyństwo fragmentarycznie. 1

Czytałam kiedyś artykuł o tym, że dzieci rozwijające się w łonie swych matek, zostawiają w ich ciałach swoje komórki i że ich ślady można odnaleźć dziesiątki lat później. A więc jestem złożona z DNA piątki ludzi, poza moim własnym. Czy to biologiczne odkrycie oddaje jednak rzeczywistą zmianę jaka zachodzi w psychice kobiety?

Chłonąc życie

Wybiegam boso na trawnik; ostra, mokra trawa wybudza zmysły; lekki deszcz chłodzi zgrzane upałem ciało. Uwielbiam ten moment, gdy mogę zrzucić z siebie wszystkie ograniczenia, lęki, troski. Kładę się na trawie, by zwiększyć powierzchnię mego ciała, na którą kapie deszcz. Chłonę deszcz, chłonę życie. Dzieci patrzą z fascynacją; mama rzadko robi tak szalone rzeczy. A … Czytaj dalej Chłonąc życie

Mistyka Ducha

Czytam teraz autobiografię "Byłem rabinem Rzymu..." Eugenio Zolli, który - jak to zresztą można się domyślić po tytule - był rabinem Rzymu, i to w latach bardzo szczególnych 1939-45 i przyczynił się wówczas do uratowania tysięcy Żydów. Muszę przyznać, że jest to jedna z moich najbardziej fascynujących lektur w ostatnim czasie, zresztą z bardzo różnych … Czytaj dalej Mistyka Ducha