W ciemności. Oślepiona światłem.

Ostatnio coś we mnie pękło. Może brzmi to niezbyt obiecująco, ale jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Pękło bowiem coś co było barierą, której zdawało się, że nie mogłam przejść W relacji z Bogiem zawsze ważna była dla mnie postawa dziękczynienia. Starałam się ją przyjmować bynajmniej nie tylko dlatego, że "Bóg tak chce i trzeba … Czytaj dalej W ciemności. Oślepiona światłem.

Moment w czasie

Ogarnia mnie nostalgia. Ostatnio wklejałam wszystkie nasze rodzinne zdjęcia do albumów - cóż, miałam spore zaległości do nadrobienia. Jakie to niezwykłe zatrzymać się na moment w czasie i sięgnąć wstecz - czasem lata wstecz - na tyle ulotnych chwil szczęścia, a także tych niezbyt licznych, ale jednak, chwil przesyconych bólem. Życie składa się z momentów. Nigdy … Czytaj dalej Moment w czasie

Tryskające życie

Zawsze gdy patrzę na swoje nowonarodzone dziecko (a robię to już po raz czwarty!) zadziwia mnie życie. Takie kruche, a jednocześnie wieczne. Czy może być większy paradoks? Wydaje mi się, że mogłabym zgnieść tę maleńką istotkę w swoich dłoniach, a jednocześnie nie mogę zrobić nic - po prostu nic - co by zniszczyło jej duszę. Och, oczywiście, … Czytaj dalej Tryskające życie

Ciemność

Ostatni okres był (a właściwie nadal jest) dla mnie bardzo trudny. Trudno mi zliczyć ile modlitw zaniosłam do Boga. Prosiłam i prosiłam o jedną - jakże małą, zdawało mi się - rzecz. I nie zostałam wysłuchana. I wtedy nagle zdało mi się, że już nigdy nie będę w stanie się modlić. Że to puste i bez … Czytaj dalej Ciemność

Przeszycie mieczem

Od zawsze byłam bardzo wrażliwa. Od zawsze też zastanawiałam się dlaczego całe życie, każde najmniejsze zdarzenie odbieram z takim bólem? A przecież jestem szczęśliwa. Jestem, choć rzeczywistość przemawia do mnie na tysiące sposobów i wszystko, każdy krok, każde wydarzenie, każdą relację przeżywam z intensywnością, która sprawia mi ból. Ból istnienia. Odkąd po raz pierwszy usłyszałam … Czytaj dalej Przeszycie mieczem

Pełnia bycia

Na powierzchni życia ciągle toczą się najróżniejsze sprawy, zalewają mnie fale emocji. Bywa wesoło, bywa smutno. Świeci słońce, pada deszcz. Dzieci są zdrowe lub chorują. Ale tak naprawdę to nie ma wielkiego znaczenia. Gdzieś pod tym wszystkim odczuwam pełnię, pełnię bycia, spokój, radość, które wcale nie mają swego źródła w wydarzeniach tego życia. Wiara daje mi … Czytaj dalej Pełnia bycia

Motyle moich marzeń

Zawsze miałam dużo marzeń. Głowę pełną motyli, które ulatywały czasem szybko, a czasem obierały sobie moje poplątane myśli za mieszkanie. Ostatni czas jest dla mnie trudny. Widzę jak pałace moich pragnień okazują się zaledwie zamkami z piasku, które zmywa fala czasu, życia, obowiązków. Czuję się tym już zmęczona i zniechęcona. Ale może właśnie teraz bardziej … Czytaj dalej Motyle moich marzeń

Przychodzisz.

Długo zmagałam się z zimowymi problemami. Chorobami, brakiem słońca, słabym nastrojem. Z tył głowy miałam też ciągłą świadomość, że nie spełniam swoich własnych standardów. Zaniedbuję czas modlitwy, bywam szorstka wobec dzieci, nie nadążam z gotowaniem i sprzątaniem. Jednym słowem, dotknęła mnie mroźna codzienność. I właśnie wtedy kiedy wydaje mi się, że tak już będzie chyba zawsze, że … Czytaj dalej Przychodzisz.

O złu, którego nie ma.

Nie myśl o zielonym słoniu. Tylko pamiętaj: nie myśl o zielonym słoniu. Pod żadnym pozorem nie wolno ci nawet wyobrazić sobie zielonego słonia. I co? Widziałeś zielonego słonia? Czy chociaż przez najmniejszy ułamek sekundy nie przemknął ci przed oczami? Czy nie zadudnił swym olbrzymim cielskiem po twojej głowie? Chyba byłoby jednak łatwiej, gdybyś usłyszał: myśl … Czytaj dalej O złu, którego nie ma.

Radość

Jesteś, Panie, radością mojej duszy. Bez Ciebie jest tu ciemno i mroczno, ale Ty zapalasz światło i ciemność już nie jest tak straszna. Jestem małą lampką oliwną, którą zapaliłeś. Był czas, że chciałam w samotności cieszyć się tym światłem, radować się Twą obecnością. Czy wstydziłam się Twego światła? Chciałam je schować pod korcem? Chyba tak. … Czytaj dalej Radość